środa, 6 marca 2013

Garść faktów

Dzisiaj nasza Panna Kota kończy 4 miesiące! :)
A w tzw. międzyczasie minął miesiąc odkąd Khaleesi jest z nami. Można się więc pokusić o pierwsze podsumowanie.

  • waga +500 g
  • zajechane zabawki - 3 szt.
  • liczba piłeczek latających po domu - 3 gumowe, 1 sizalowa i 2 z folii aluminiowej
  • zniszczenia dobytku - 0 (!!!)
  • godzina pobudki porannej - codziennie punktualnie 5:30 
  • mruczenie - całe mnóstwo
  • kocia fascynacja - pralka



Podobnie jak my, Khaleesi uwielbia gry planszowe. Kiedy gramy najchętniej zajęłaby centralne miejsce na planszy. A jeśli gra wymaga rzucania kośćmi to już w ogóle szał.... Czasem, po serii zabaw pt. "kot wskakuje na stół, ściągamy kota ze stołu, kot za chwilę znowu jest na stole", udaje się ją spacyfikować na tyle, żeby uznała obserwowanie gry z bezpiecznej odległości za równie fajne jak rozrzucanie elementów po planszy.


poniedziałek, 25 lutego 2013

Życie z kotem jest inne niż życie bez kota

Kupując drapak z legowiskiem na szczycie myśleliśmy, że ten element jest raczej przyszłościowy, bo na razie Khaleesi jest jeszcze za mała, żeby tam samodzielnie wejść. Mieliśmy rację przez jakieś 2 tygodnie...
W piątek zaobserwowałam jak kot myśli, kombinuje i przelicza jak się dostać do tego czegoś na górze drapaka. Pomyślała, wskoczyła i była bardzo zadowolona z siebie.
Na fali sukcesu wczoraj wykombinowała jak się dostać na blat w kuchni. Widać, że wysokości ją kręcą, ciągle szuka nowych wyzwań. Czasem przyłapuję ją, lecącą po nieudanej próbie wskoczenia na drapak/parapet/krzesło/kwiatka, a po lądowaniu przybiera minę pt. "tak właśnie miało być, celowo spaliłam ten skok" i udaje, że jest zajęta czym innym :)

Khaleesi ma satysfakcję z osiągniętych sukcesów, a co my mamy z tego? Poza niewątpliwą przyjemnością obserwowania jak się kotek rozwija, mamy kolejne powierzchnie do uprzątnięcia z potencjalnie niebezpiecznych rzeczy. Tu i ówdzie również pojawiły się ślady pazurków, rozpaczliwie wczepianych w co się da w czasie tych mniej udanych skoków.
Można się denerwować..... ale po co? Życie z kotem jest inne niż życie bez kota.




piątek, 22 lutego 2013

Czarodziejska miska

Powiedzmy sobie szczerze: Khaleesi to niejadek. Albo inaczej, to prawdziwa dama, która jada malutko i głównie wtedy kiedy nikt nie widzi.
Kiedy wieczorem dajemy jej jedzenie to owszem, skubnie coś, ale większość posiłków zjada pod naszą nieobecność. Może jak jesteśmy w domu to za dużo rzeczy ją rozprasza, jest zbyt rozbawiona, żeby tracić czas na stanie przy misce. A my, ponieważ chcemy, żeby była zdrowa i ładnie rosła to martwimy się i szukamy sposobów, żeby ją zachęcić do jedzenia. Niektóre sposoby działają, inne nie zawsze. 

Tym razem Khaleesi dostała nowe miski, specjalne dla kotów o krótkich noskach, którym ciężko wybierać jedzonko z głębokiej miseczki.

Na początku takie miski wydały nam się fajnym gadżetem, ale jednak dość drogim i niepotrzebnym. Jednak czego się nie robi dla kotka.....




No i stał się cud. Przynajmniej na razie (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć).
Po pierwsze - woda. Khaleesi mało też piła, a jak dostała nową miskę to przyłapałam ją na piciu wody kilka razy w ciągu popołudnia.
I po drugie - sucha karma. Suche w misce zawsze było i zawsze było traktowane jako ostateczność. A nowa miska podziałała jak magnes, kot wsuwał aż miło, odchodziła od miski 3 razy i 3 razy wracała, żeby jeszcze podjeść. 

Trzymajcie kciuki, żeby magia misek trwała!
A dzisiaj kolejne ważenie Khaleesi :)

niedziela, 17 lutego 2013