poniedziałek, 6 maja 2013

Urodzinowo :)


Dzisiaj Kalisia kończy pół roku!

To już poważny wiek, chociaż Khaleesi zdaje się o tym nie wiedzieć. Ciągle szaleje jak mały kociak, woła nas do zabawy i włazi wszędzie gdzie się da :)

Ale czasem, jak to kobieta, wpada też w zadumę...



Nasz kotek robi się coraz bardziej okrągły i z tygodnia na tydzień zajmuje na swoim ulubionym parapecie coraz więcej miejsca.


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Kluseczka i anioł


Na parapecie stał anioł. Anioł był duży, miał skrzydła i nic nie wskazywało na to, że nie potrafi latać...
Współistnieli sobie z Khaleesi całkiem nieźle, aż do pewnego dnia, w którym musiał nastąpić jakiś konflikt terytorialny, bo anioł został z parapetu wyeksmitowany w trybie natychmiastowym.
Kiedy zbierałam odpadniętą głowę i inne fragmenty, w nadziei, że da się go jeszcze posklejać, Khaleesi popatrzyła na nas z miną pt. "no co, przecież miał skrzydła...nie wiem dlaczego nie poleciał..." ;)

Anioł poszedł do szpitala na inny parapet, gdzie czeka na przeszczep. Ale tam go też wytropiła i nie omieszkała zrzucić po raz drugi. Na szczęście już nie miało mu co odpadać...





poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nieoceniona pomoc domowa

Khaleesi jest kurą domową. Uwielbia pralkę, odkurzacz i dosłownie włazi do zlewu podczas zmywania naczyń.
Jakbyśmy jej pozwalali to doglądałaby też gotujących się na kuchni obiadów...
Czekam aż umyje okna :)

Umiłowanie do sprzętu gospodarstwa domowego wczoraj, późnym wieczorem, objawiło się tak:



Weszła, ułożyła się wygodnie i wyjść nie chciała.

piątek, 5 kwietnia 2013

Kulinarnie

Nasz mały kotek-niejadek stał się kotkiem-jadkiem.
Gdy dzisiaj wróciliśmy z pracy miska z suchą karmą świeciła pustką. Wczoraj natomiast dotarło zamówienie z Zooplusa, całe pudełko różnych nowych pyszności w puszeczkach. I teraz testujemy, na pierwszy rzut poszedł tuńczyk z przepiórczym jajkiem. I muszę powiedzieć, że wygląda to bardzo apetycznie, pachnąca rybka, jajeczko eleganckie,  do tego groszek... szkoda tylko, że kot nie podziela naszego entuzjazmu. No ale trudno, próbujemy dalej, smaków i rodzajów karmy zamówiliśmy co najmniej kilka, więc w końcu trafimy na coś, co naszej królewnie posmakuje.
Najważniejsze, że je suchą karmę i to je jak smok!

I dzisiaj waży już ponad 2,2 kg :) Coraz bardziej czuć ten słodki ciężar, kiedy o świcie łażąc po nas Khaleesi zaczyna rytuał budzenia, smyrania i barankowania.

Ps. Chociaż w trakcie jak to pisałam, usłyszałam z kuchni znajomy odgłos zagrzebywania, okazało się, że tuńczyk z jajeczkiem jednak nie jest taki zły... ;)